FacebookYoutubeLinkedinInstagram

info@aktivmed24.pl

+48 530 555 015

Wywiad z Ryszardem Osadzińskim - opiekunem czerwca w Aktivmed24

OPIEKA Z SERCEM

Wywiad z Ryszardem Osadzińskim - opiekunem czerwca w Aktivmed24

"Trzeba być cierpliwym i i nie załamać się na początku. Niepowodzenia się zdarzają." - tak o swoich doświadczeniach w opiece opowiada opiekun miesiąca czerwca w firmie Aktivmed24, Ryszard Osadziński. Jak zaczęła się jego przygoda w opiece? I jak ta praca zmieniła jego życie? Tego wszystkiego dowiecie się z naszej rozmowy!

 

Panie Ryszardzie, czy mógłby Pan nam opowiedzieć o swoich początkach w opiece? Jak rozpoczął Pan pracę opiekuna?

W Polsce nigdy nie pracowałem jako opiekun. Swoje doświadczenia wyniosłem z domu rodzinnego – w 2015 r. mój tato zachorował na raka. Miał guza na jelicie i założoną stomię. Pielęgniarka w szpitalu nauczyła mnie obsługi tej stomii.

Pracę w Aktivmed24 zacząłem za namową mojej cioci, która była i jest nadal opiekunką w Aktivmed24. Dostałem od niej kontakt do rekruterki z ramienia firmy. Za jej radą zadzwoniłem do koordynatorki – pani Magdy. Chciałem spróbować swoich sił, chociaż tez trochę bałem się, czy sobie poradzę. Na szczęście dobrze trafiłem. Bardzo pomocny okazała się również pani z niemieckim firmy na zleceniu w Saarlandzie, która pokazywała mi, jak dbać o odleżyny.

 

A co Pan robił wcześniej, zanim rozpoczął pracę w firmie Aktivmed24?

Wcześniej zajmowałem się handlem, własną działalnością, miałem swój mały kiosk.

 

Czy posiadał Pan jakieś kwalifikacje (szkoły, kursy, znajomość niemieckiego), które ułatwiły mu start?

Nie, nie miałem zrobionych żadnych kursów. Tyle dobrego, że znałem język. Niemieckiego nauczyła mnie mama, bo bardzo dobrze znała język niemiecki. Jak rozpoczynałem pracę, miałem język komunikatywny, ale na zleceniach szlifuje swój język. Jak czegoś nie wiem, dopytuję o to po angielsku.

Jak Pan wspomina swoje pierwsze zlecenie? Słyszałam, że nie była to łatwa sztela…

Było nieciekawie. Ta Pani miała demencję, ona zajmowała się domem, sprzątaniem. Gdy zacząłem zajmować się domem, krzyczała. Ze swojej strony starałem się, żeby było w porządku. Głównie opiekowałem się przebywającym w domu podopiecznym – podawałem jedzenie, asekurowałem w trakcie chodzenia, bo senior bał się upadku. Ostatecznie pani została zabrana na oddział psychiatryczny.

Później opiekowałam się leżącym panem Ottem – Pan miał założony cewnik na prostatę. Podopiecznego trzeba było co 2-3 dni umyć, nakremować, ubrać, zrobić mu śniadanie, kolację. O 21:00 trzeba było mu pomóc się przebrać, bo sam nie dał rady.

 

Z jakimi przypadkami do tej pory Pan pracował? Jak Pan wspomina te zlecenia? Które były najtrudniejsze?

Ogólnie trafiałem do tej pory raczej na zlecenia, gdzie głównym obowiązek była praca w domu. Najtrudniejsza była chyba opieka nad seniorem z workiem moczowym.

 

Czy jeszcze jakieś zlecenie, sytuacja, zapadła Panu w pamięć? Była ciekawa, śmieszna, straszna, a może nauczyła Pana czegoś ważnego?

Pierwsze zlecenie, gdy seniorka – żona podopiecznego – zaczęła krzyczeć, wpadła w histerię. Tę Panią później zabrano do szpitala psychiatrycznego.

Obecnie jestem na zleceniu u pana Alberta i z tego zlecenia mam miłe wspomnienia. Po obiedzie np. siedzimy jeszcze z godzinę z podopiecznym i rozmawiamy o polityce, historii Polski i o takich różnych rzeczach, bo senior był kiedyś pracownikiem ministerstwa. To jest taki Pan na poziomie, doktor. Zresztą cała rodzina – syn i córka – są sympatyczni. Sam senior pytał też ostatnio, kiedy ja przyjadę – mówi, że za długo będzie czekał (śmiech).

 

Czy miał Pan kiedyś chwilę zwątpienia kiedy myślał, że nie da sobie rady? Jakie sytuacje okazały się do tej pory najtrudniejsze?

Na początku – na tym pierwszym zleceniu. Była to nieciekawa sytuacja – pierwszy-drugi tydzień. Ciężko było dogadać się z żoną podopiecznego. Z niemieckiej firmy przyjeżdżali i mówili, że senior nie jest zadowolony, że nie znam dobrze niemieckiego.

 

Jakie cechy uważa Pan za najważniejsze u opiekuna osób starszych?

Trzeba być w porządku do tego człowieka, fair. Nie krzyczeć na niego, okazać troszeczkę serca temu komuś. Trzeba umieć gotować – u Pana Alberta było przede mną trzech opiekunów, ale podopieczny ich odprawił, bo nie umieli dobrze gotować. Mnie gotowania uczył tato – był żołnierzem, umiał gotować. Niemcy nie znają polskiej kuchni – obecny podopieczny lubi paprykę nadziewaną z ryżem i mięsem, schaby, ale po schabowym żołądek go boli, robię więc dla niego delikatne, gotowane rzeczy. Z ciast umiem upiec zwykłą babkę do kawy. Nawet w wolnych chwilach się myśli – np. co trzeba kupić na przyszły tydzień, co zrobić, co ugotować.

 

Stosunkowo niewielu mężczyzn pracuje w opiece. Jak Pan myśli, dlaczego? Czy jest miejsce dla mężczyzn w branży opiekuńczej?

Też słyszałem, że przeważnie kobiety jeżdżą. I kiedyś w busie jak jechałam to jak powiedziałem, że jadę do pracy do opieki, to wszyscy się dziwili.

 

Jak wygląda Pana życie teraz, po roku pracy w opiece? Czy nauczył się Pan czegoś nowego? Jak Pan ocenia z perspektywy tego roku tę zmianę?

Są jakieś inne doświadczenia, człowiek się nauczył wielu rzeczy, poznał innych ludzi. Wiem, jak zajmować się starszą osobą. Każdy człowiek jest inny.

Niestety, do tej pory na zwiedzanie nie było czasu, teraz też stan podopiecznego nie pozwala na dłuższe wycieczki. W grę wchodzą tylko spacery po mieście.

 

Lubi Pan pracę opiekuna? Jakie widzi Pan blaski i cienie tego zawodu?

Tak, lubię. Nie widzę ciemnych stron – gotować lubię, a ja przeważnie Panu Albertowi robię jedzenie. Lubię też porozmawiać i zajmować się takimi osobami. Lubię taką pracę z ludźmi, lubię pomagać. Nie da się tego porównać z moją poprzednią praca, gdzie też była praca z ludźmi.

 

Czy wiąże Pan swoją przyszłość z zawodem opiekuna?

Tak, myślę że jeszcze będę pracował w tej pracy. Podoba mi się praca w opiece.

 

Jak Pan ocenia pracę przez agencję? Czy wyższe zarobki „prywatnie” czasem Pana kuszą? Czemu jednak woli Pan pracować w Aktivmed24?

Bardzo fajnie oceniam kontakt z pracownikami Aktivmed24. Pani Magda jest bardzo sympatyczna, nie mogę nic zarzucić.

 

Czy poleciłby Pan pracę w firmie Aktivmed24 innym osobom?

No pewnie, że tak.

 

Jakiej rady udzieliłby Pan osobie, mężczyźnie, który zastanawia się, czy rozpocząć pracę w opiece?

Trzeba być cierpliwym i i nie załamać się na początku. Niepowodzenia się zdarzają. Wraz z doświadczeniem jest już łatwiej.

Warto przede wszystkim ze względu na kontakt z ludźmi, możliwość nauczenia się czegoś konkretnego – spraw związanych z opieką osoby starszej, pielęgnacją.

Również finansowo warto rozpocząć pracę w opiece. System wyjazdów jest atrakcyjny – wyjeżdża na 6-8 tygodni i się wraca na dłuższy czas. Nie wszystko da się jednak zamienić na pieniądze – ja akurat mam po co wracać do Polski, dlatego staram się nie jeździć na bardzo długie zlecenia.

 

Aktivmed24 - Opieka z sercem