FacebookYoutubeLinkedinInstagram

info@aktivmed24.pl

+48 530 555 015

Wywiad z Krysią, opiekunką Aktivmed24

OPIEKA Z SERCEM

Wywiad z Krysią, opiekunką Aktivmed24

„Fajna pani” – mówi z uśmiechem Magda Mattes, rekruterka w firmie Aktivmed24, gdy pytam ją o Krystynę Gębalę. Jest to jedna z najdłużej współpracujących z nami pań, która zgodziła się opowiedzieć o swoich początkach w zawodzie opiekunki, najciekawszych zleceniach i pracy w Aktivmed24.

 

Agata Wójcik-Drozd - Aktivmed24: Jak zaczęła Pani pracę w opiece?

Krystyna Gębala: Swoją przygodę zaczęłam przeszło 35 lat temu jako młoda dziewczyna. Kawał życia. Kocham tę pracę. Uważam, że dobro wraca. Jeżeli podamy komuś potrzebującemu rękę to los nam to wynagrodzi. Nie jest to zawód łatwy, bo wiąże się z wieloma wyzwaniami, ale ja lubię stawiać im czoło. Nie szukam tylko łatwych sztel. To właśnie te trudniejsze pozwalają mi się wykazać.

 

Ak24: Co jest najtrudniejsze w pracy opiekunki?

KG: Najgorsza na początku jest na pewno tęsknota za rodziną. W przypadku moich bliskich, są oni bardzo dumni z tego, gdzie i jako kto pracuję. Motywują mnie i wspierają. Jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym. Ponieważ pracuję w charakterze opiekunki tyle lat, to wyjazdy i rozłąka stały się już dla nas codziennością.

 

Ak24: Jak zaczęła Pani swoją przygodę z Aktivmed24?

KG: To już prawie osiem lat. Wróciłam wówczas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie również pracowałam jako opiekunka. Ogłoszenie o pracę znalazłam w tygodniku regionalnym. Długo się wahałam, czy się zgłosić, bo nie znałam języka niemieckiego. W końcu się przełamałam i zadzwoniłam. Mimo braku znajomości języka, firma dała mi szansę, za co do tej pory jestem wdzięczna. Odpowiedź w sprawie wyjazdu była bardzo szybka.

Ak24: Czy pamięta zatem Pani swoje pierwsze zlecenie w Niemczech?

KG: Oczywiście. Było to zlecenie pod Berlinem. Opiekowałam się seniorem z Parkinsonem i Alzheimerem. Zlecenie zaczęłam w sierpniu i do tej pory śmieje się, że był to dla mnie intensywny kurs języka. Wnuczki mojego podopiecznego okazały mi dużo serca. Bardzo chciały pomóc mi nauczyć się języka. Za ich radą oglądałam program „Kawa i Herbata” w niemieckiej telewizji. Byłam pilną uczennicą (śmiech). Gdy czegoś nie zrozumiałam, zapisywałam i pytałam bliskich.

 

Ak24: Cofnijmy się zatem o 35 lat. Czy po raz drugi zdecydowałaby się Pani na pracę jako opiekunka seniorów?

KG: Oczywiście. Uważam, że jest to moja droga nie tylko zawodowa, ale i życiowa. Tą miłością do pomagania staram się zarażać innych ludzi. Chyba się to zresztą udaje. Moja córka – mimo że ukończyła studia ekonomiczne – również postanowiła zaangażować się w pomoc innym. Co prawda nie jako opiekunka, ale pracownik socjalny.

 

Ak24: Dla kogo jest to zawód?

KG: Na pewno nie jest to dobra praca dla każdego. Trzeba nie tylko mieć dobre serce, być empatycznym, ale także odpornym i wytrzymałym psychicznie. Przecież codziennie mierzymy się z chorobami i ludzkim nieszczęściem. To nie tylko pieniądze, chociaż niektórzy niestety o tym zapomnieli. To misja.

 

Ak24: Jaką jeszcze radę dałaby Pani osobom dopiero stawiającym pierwsze kroki w zawodzie?

KG: Że jedziemy tam dla seniora. Muszę go poznać. Jego charakter i przyzwyczajenia. Bardzo często trzeba iść na kompromis, ale musimy pamiętać, że to jedynak my jesteśmy u niego w domu. Nie możemy wywracać jego życia do góry nogami, nawet jeżeli nam coś nie odpowiada lub jest sprzeczne z naszymi przekonaniami

 

Ak24: Dlaczego Niemcy?

KG: To kraj, w którym jest duże zapotrzebowanie na opiekunów seniorów. Zawód ten poza tym jest bardzo szanowany. Społeczeństwo zdaje sobie sprawę, że gdyby nie nasza pomoc, to musieliby oddać swoich bliskich do domu opieki. Pozostanie w miejscu, które osoby starsze znają i kochają, to jednak lepsza opcja i wyraz szacunku dla ojca czy matki.

 

Ak24: Jakie jest Pani najlepsze wspomnienie ze szteli?

KG: Został mi w pamięci zwłaszcza mój pierwszy raz za granicą. Ale są też inne zlecenia, które bardzo dobrze wspominam. To między innymi dobre relacje, które zostały do tej pory, z jedną z rodzin. Pierwszy raz wyjechałam tam dwa lata temu, a później chcieli tylko ,,Krysię” – przyznam, że zmienniczka miała ciężko, bo wszystko musiała robić tak jak robi ,,Krysia”. Niestety seniorka zmarła, ale my dalej utrzymujemy kontakt. Jej dzieci i wnuki dzwonią, wysyłają kartki na święta i imieniny. Dostałam od nich piękne podziękowania.

 

Ak24: Czy poleciłaby Pani firmę Aktivmed24 innym opiekunkom?

KG: Oczywiście. Współpracuję z nią od ponad ośmiu lat – już to dobrze o niej świadczy. Żaden pracownik nigdy mnie nie zawiódł. Wysoki ZUS płacony od średniej krajowej pozwala odłożyć na dobrą emeryturę. Wypłata jest zawsze na czas. To duże pieniądze dla osoby w moim wieku. Mogę pozwolić sobie na wiele rzeczy, między innymi na wycieczki z wnukami i ich rozpieszczanie. Najważniejszy dla mnie jest jednak przede wszystkim szacunek i serce do pracownika – zrozumienie jego potrzeb i problemów. Niestety w wielu firmach tak to nie wygląda.

 

Ak24: A praca na czarno?

KG: Nigdy w życiu. Jadąc z firmą ma się przynajmniej pomoc. Wiadomo, na zleceniach różnie bywa, a tak zawsze ma się dodatkowe wsparcie i pomoc. Pieniądze niestety kuszą opiekunki, które potem nie raz rzewnie płaczą, bo swoje zrobiła, a wystawili ją za drzwi bez zapłaty. I do kogo ona ma się o pomoc zwrócić, jak bez umowy pracowała? Emerytura też żadna na przyszłość. Przy rozliczeniu rocznym wcale ta praca na czarno nie jest taka opłacalna. Propozycje dostaję, owszem, ale odmawiam. Pracuję przez firmę i pracować tu będę.

 

Ak24: Dziękujemy za rozmowę i życzymy samych dobrych zleceń!

 

Aktivmed24 - Opieka z sercem